postheadericon DUŻY może więcej - świadectwo

altalt

Zacznę od początku - jak to się stało, że znaleźliśmy się na Kongresie? Rok temu członkowie naszej Wspólnoty, uroczyście, w obecności reszty Wspólnoty, wzruszeni - co było widać - wstąpili do ZAK.

Co to ten ZAK?- myślę, podejdę, zapytam. Odpowiedź nic mi nie wyjaśniła, ale zadałam dodatkowe pytanie - No, ok - a co Ty teraz w związku z tym musisz robić? Nic - zabrzmiała odpowiedź. No jak to!!! To mi się jakoś nie chciało ułożyć w głowie, pomyślałam sobie - po co im ten ZAK, jak mają nas :) wspaniałą Wspólnotę. Czas płynął, jakieś pojedyncze rozmowy na temat ZAK-u się odbywały, aż nadszedł okres losowania Patrona na rok kolejny (taki zwyczaj mamy we Wspólnocie) - i mąż wylosował - uwaga! - Wincentego Pallottiego. Oświadczył mi więc, że odczytuje to jako znak, że należy coś z tym zrobić. Mówię mu: ok, jak uważasz.

I tym sposobem znalezliśmy się na Kongresie.
Cały ten czas Kongresu stał się dla mnie rekolekcjami, wyjechałam z niego z wieloma przemyśleniami. Każdy temat poruszony był dla mnie osobiście ważny. Usłyszałam kilka odpowiedzi na pytania, które mnie nurtowały od jakiegoś czasu - tak właśnie działa Bóg - pytasz? Masz odpowiedź :)

Chciałabym poruszyć to co było najważniejsze dla mnie:
Ostatnim punktem była konferencja Pani Donatelli Acerbi. Przyznam, że nie słuchałam z wielkim zaangażowaniem - do czasu! Jednym z punktów był fragment filmu "La strada ".. I był to fragment opowiadający o użyteczności? - talentach? - lub raczej ich braku głównej bohaterki. I padły słowa, że nawet kamień ma sens istnienia, i bez niego świat byłby inny. I wtedy Pani Donatella powiedziała - "My kamienie....", a ja się popłakałam. Całe życie miałam przekonanie, że jestem taka zwykła, przeciętna, nic szczególnego, żadnych pasji, hobby, talentów. Świat dookoła wgniatał w głowę - musisz być jakaś!!! musisz mieć pasję!! Nawet w CV masz napisać hobby, i najlepiej jakieś wyjątkowe - a ja co? kura domowa :). Uwierało mniej, lub bardziej (raczej w nastoletniej młodości bardziej). Aż tu nagle słyszę - że ja - kamień -jestem ważna, i to co robię jest cenne w oczach Boga. To było budujące, piękne i ważne!

Zrozumiałam też, że jestem Apostołem - ja Gosia, jestem Apostołem! Patrzyłam na grupę dzielenia, w której byłam - i to było dla mnie bardzo cenne -możesz się "tylko" modlić - a robisz tak wiele dobra tą modlitwą. Widziałam jakim wielkim darem dla ludzi jest Wspólnota, jakie to ważne, jednoczyć się - duży może więcej. Zrozumiałam jak wiele dobra każdej indywidualnej osobie daje Zjednoczenie.

Zrozumiałam idę ZAK-u i co to jest Apostolstwo.

Mogę dzisiaj powiedzieć z całą stanowczością - TAK - CHCĘ DO ZAK-u. Chcę być członkiem tej wielkiej rodziny :) Duży może więcej!

Chwała Panu!

Małgorzata, Wspólnota Świętej Rodziny ze Starogardu Gdańskiego